Rzeczywistość piłkarska jest na tyle dynamiczna, że często przypomina prawdziwy kalejdoskop. Kiedy zespoły spotykające się w czwartek w Gdyni rywalizowały ze sobą w 2. kolejce I ligi, sytuacja obu klubów była diametralnie różna - żółto-niebiescy zaliczali efektowny start sezonu i wydawało się, że biorą rozpęd na kolejne miesiące, z kolei młodzież trenera Marka Zuba wyłapywała solidne łomoty bramkowe i wyglądała jak kandydat do spadku. Od początku sierpnia wiele się jednak zmieniło - obecnie to popularne ,,żurawie” stoją wyżej w tabeli zaplecza Ekstraklasy. Teraz natomiast obie drużyny zmierzą siły w rozgrywkach pucharowych. Gdynianie rozpoczęli swoją przygodę z bieżącą edycją od konfrontacji z inną ekipą z Rzeszowa. Musieli wówczas przejechać na drugi koniec Polski - na szczęście tym razem karta się odwróciła i podopieczni Tomasza Grzegorczyka zagrają na własnym boisku. W całym tym przebojowym obrazie zmienności warunków najważniejsza jest dla nas jednak w tym momencie informacja, że w sobotę żółto-niebiescy również odwrócili kolejną kartę i przełamali złą serię, wygrywając mecz z Niecieczą. Czy pójdą za ciosem? W czwartek o 19:00 Arka podejmuje na Stadionie Miejskim Stal Rzeszów w spotkaniu 1/16 finału Pucharu Polski.

Przedziwne są kierunki, jakie obrały oba kluby od czasu konfrontacji 2. kolejki. W Gdyni Arkowcy rozbili Stal 4:0 po hat-tricku Vladislavsa Gutkovskisa i bramce Michała Milewskiego. To, co stało się w następnych tygodniach z drużyną prowadzoną wówczas przez Marka Jarolima, mamy w pamięci. Na uwagę zasługuje jednak fakt, jak Marek Zub natchnął potem swoich podopiecznych do powtarzania za Adamem Mickiewiczem ,,młodości! dodaj mi skrzydła! Niech nad martwym wzlecę światem w rajską dziedzinę ułudy, kędy zapał tworzy cudy, nowości potrząsa kwiatem i obleka w nadziei złote malowidła”. Rzeszowianie zaczęli odbudowę od dwóch remisów, następnie wprawdzie przytrafiła im się jeszcze jedna porażka, ale kiedy w 6. kolejce posmakowali wygranej, to takie uczucie na tyle im się spodobało, że postanowili powtórzyć je jeszcze trzy razy tydzień po tygodniu. Obecnie Stal z bilansem 5 zwycięstw, 2 remisów i 5 porażek plasuje się na 10. miejscu w tabeli I ligi, wyprzedzając Arkę o dwie lokaty i trzy punkty. Po drodze odprawiła jeszcze Podbeskidzie w Pucharze Polski, wygrywając u siebie 3:0. I to właśnie w nagrodę za tamten triumf podopieczni Zuba mogą kontynuować przygodę na najkrótszej drodze do europejskich pucharów. Mecz 1/16 finału Pucharu Tysiąca Drużyn złapał ich jednak pomiędzy wyjazdem do Bielska-Białej a konfrontacją w Rzeszowie z Puszczą Niepołomice. Odległość z Beskidu Śląskiego do Gdyni wynosi 607 kilometrów, z kolei z Miasta z Morza i Marzeń do stolicy Podkarpacia - 698. W tej sytuacji nie jesteśmy w stanie przewidzieć, w jakiej dyspozycji będą w czwartek ,,żurawie”, bo przecież tak dalekie podróże muszą mieć wpływ na dyspozycję fizyczną. W bramce Stali w lidze stoi Swiatosław Waniwskyj (21 lat), ale w Pucharze Polski miejsce Ukraińca zajmie zapewne Marek Kozioł. W linii obrony, jeśli Zub nie postanowi namieszać w składzie, spodziewamy się Marco Thiede, Wojciecha Machury (18 lat), Władisława Krasowskija i Ksawerego Kukułki (22 lata). Na ,,szóstce” prawdopodobnie wybiegnie Mateusz Leniart (18 lat), wyżej zostaną ustawieni mózg zespołu Sean Goss oraz partnerujący mu Wojciech Brzęk (18 lat), choć może pucharowa przygoda to dobry moment, by dać kolejną szansę na odbudowę Marcinowi Listkowskiemu? W ofensywie Rzeszowian należy spodziewać się 19-letniego Szymona Pukały (ewentualnie 21-letniego Kacpra Masiaka) i Marvina Rittmüllera, często schodzących ze skrzydeł do środka i lubiących dublować pozycje. Na ,,dziewiątce” mecz rozpocznie raczej 23-letni Aleksander Buksa (choć Zub często stawia od pierwszej minuty także na 20-letniego Szymona Salamona). Przy wielu zawodnikach Stali przytoczyliśmy ich wiek, bo na wypadek, gdyby Arkowcom przydarzyła się pokusa pomyślenia o możliwym zmęczeniu i obniżonych parametrach fizycznych swoich rywali, przypominamy, że ci zawsze mogą kontynuować recytowanie ,,Ody do młodości”: ,,młodości! tobie nektar żywota natenczas słodki, gdy z innymi dzielę: serca niebieskie poi wesele, kiedy je razem nić powiąże złota. Razem, młodzi przyjaciele!”. Zakładamy, że nie będzie tego czynił Sean Goss, bo akurat piłkarz z Irlandii Północnej mógł uczyć się w szkole innych tekstów, ale na środkowego pomocnika żółto-niebiescy i tak muszą zwrócić szczególną uwagę, bo 31-latek jest płynnym kontynuatorem tradycji Sebastiena Thilla w roli reżysera gry ,,żurawi”.

Tomasz Grzegorczyk rozpoczął proces budzenia Arki. W grze Gdynian coś drgnęło, to już nie jest obraz kompletnej anemii i bezradności. Meczów z Polonią Warszawa i Lechią Arka nie musiała przegrać, ale to zrobiła - na szczęście w konfrontacji z Niecieczą żółto-niebiescy od pierwszej minuty pokazali konsekwencję i determinację w dążeniu do celu, dzięki czemu przerwali serię czterech porażek z rzędu i zasłużenie sięgnęli po trzy punkty. Teraz trzeba pójść za ciosem i wywalczyć awans w Pucharze Polski. W poprzedniej rundzie Arkowcy wygrali w Rzeszowie z Resovią 4:0 mimo wielu zmian w podstawowym składzie. Tym razem znów należy spodziewać się roszad w pierwszej jedenastce i - choć nie będzie to łatwy kawałek chleba - nawet w eksperymentalnym zestawieniu oczekiwać gry o zwycięstwo, najlepiej w regulaminowym czasie gry. Historia spotkań ze Stalą przemawia na korzyść żółto-niebieskich, którzy wygrali 6 meczów bezpośrednich przy 2 remisach i 3 porażkach. W Gdyni ekipa z Podkarpacia jeszcze nigdy nie wygrała, Arka może pochwalić się tutaj bilansem 5 zwycięstw i 1 remisu. I oby tak pozostało, bo też w obliczu wykruszania się z Pucharu Polski kolejnych faworytów coraz bardziej poszerza się przestrzeń na kolejną bajeczną przygodę z udziałem żółto-niebieskich.

Puchar Tysiąca Drużyn w ostatniej dekadzie przynosił gdyńskim kibicom potężne dawki serotoniny. Kilkukrotnie te rozgrywki były dla Arkowców przyjemną odskocznią od ligowej szarówy. W trwającym sezonie żółto-niebiescy także mają swoje problemy, przechodzą przez wszelakie trudności i muszą wykuwać charakter w okolicznościach wymagających od nich nadzwyczajnego wysiłku fizycznego i emocjonalnego. Przed podopiecznymi Tomasza Grzegorczyka pojawia się jednak w tym momencie doskonała okazja, by kolejnym zwycięstwem podreperować mental, meldując się zarazem w najlepszej szesnastce Pucharu Polski. Mamy nadzieję, że czwartkowy wieczór przyniesie mnóstwo radosnych momentów dla całej żółto-niebieskiej społeczności, a drużyna będzie mogła ogłosić awans do kolejnej fazy. Fanatycy z Miasta z Morza dziś wspierają cię, chcemy bramek, chcemy walki, nie poddawaj się, na sektorze tym dla ciebie biją setki serc, ruszaj, Arko, wygraj dla nas mecz!