Do rywalizacji 12. kolejki I ligi Arka przystępowała z 15. pozycji w tabeli, z plecakiem czterech porażek z rzędu, klęską w derbach Trójmiasta i brakiem wygranej w lidze od 17 sierpnia. Nic zatem dziwnego, że Tomasz Grzegorczyk zamierzał za wszelką cenę zakończyć wszystkie bessy żółto-niebieskich za jednym zamachem. Szkoleniowiec Gdynian postawił na wyjściową jedenastkę bez Konrada Gruszkowskiego i Natana Dzięgielewskiego, za to z Kasjanem Lipkowskim na prawej obronie oraz Dawidem Kocyłą na lewym skrzydle. Środek pola utworzyli Alassane Sidibe, Maciej Ambrosiewicz i Filip Waluś. Marcin Brosz nie zaskoczył desygnowanym przez siebie do boju pierwszym składem.

Arka od pierwszego gwizdka próbowała zamazać negatywny obraz ostatnich miesięcy. I zaczęła zbierać benefity już w 11. minucie - wówczas Ambrosiewicz zebrał drugą piłkę w środkowym sektorze boiska, po czym kapitalnym prostopadłym podaniem znalazł wbiegającego w pole karne Kocyłę, a skrzydłowy żółto-niebieskich w sytuacji oko w oko z Chovanem załadował piłkę pod poprzeczkę, wyprowadzając ekipę Grzegorczyka na prowadzenie. Goście nie zdążyli jeszcze ochłonąć po tym wydarzeniu, a już przegrywali 0:2 - sześć minut później dośrodkowanie Lipkowskiego z prawej strony znalazło bowiem adresata w osobie Gutkovskisa, a Łotysz świetnym uderzeniem głową znalazł drogę do sieci i zdobył swoją siódmą bramkę w tym sezonie, wskakując tym samym na fotel lidera klasyfikacji strzelców. W 24. minucie Waluś oddał futbolówkę będącemu w szesnastce gości Kocyle, ten natychmiast strzelił na bramkę Chovana, Słowak udanie interweniował, ale Arka ponowiła atak i po chwili znów Waluś przepychał się w polu karnym, po czym wycofał piłkę do Kocyły - tym razem próba skrzydłowego przeleciała nad poprzeczką. Nieciecza próbowała odpowiedzieć główką Durdova po centrze Hilbrychta, ale futbolówka powędrowała nad bramką. Chwilę później oglądaliśmy analogiczną akcję - znów szarżujący prawą stroną Hilbrycht znalazł podaniem Durdova, Chorwat tym razem strzelił prawą nogą po ziemi, jednak piłka nieznacznie minęła lewy słupek bramki Arndta. Znacznie konkretniejsi od ,,słoni" byli w sobotę Arkowcy - w 40. minucie Kocyła i Gojny rozegrali futbolówkę między sobą na lewej flance, kapitan żółto-niebieskich wrzucił ją w szesnastkę, tam Kozik próbował wybijać, ale zrobił to na tyle niefortunnie, że piłka spadła na woleja Ambrosiewiczowi, a wychowanek Arki znakomicie złożył się do uderzenia i po chwili, po rykoszecie od Masoero, futbolówka trzepotała w siatce Chovana, a na tablicy wyników było już 3:0. Na zamknięcie regulaminowego czasu gry Solecki próbował szczęścia płaskim strzałem z 16 m i pomylił się nieznacznie. W czasie doliczonym z kolei Durdov oddał kolejne dwa uderzenia, ale najpierw z bliska zastopował go Arndt, a potem Chorwat skierował futbolówkę metr obok prawego słupka bramki Gdynian.

Tak samo, jak pierwsza połowa się skończyła, tak wyglądał początek drugich 45 minut - znów do strzału doszedł Durdov, który strzelał głową po kornerze, jednak piłka przeleciała kilka metrów nad poprzeczką. W 55. minucie Nieciecza dopięła natomiast swego - Kurzawa dośrodkował z rzutu wolnego, a Zapolnik, pozostawiony przez gdyńskich obrońców całkowicie sam w polu karnym, skuteczną główką wpakował futbolówkę do siatki. W odpowiedzi rozpędzony na połowie gości Kocyła strzelał z 20 m, ale piłka po rykoszecie wpadła wprost w ręce Chovana. W 69. minucie w Arce miała miejsce zmiana bramkarza - Arndt poczuł ból i położył się na murawie, a chwilę później zastąpił go Grobelny. ,,Słonie" zamierzały błyskawicznie wykorzystać tę roszadę i przycisnęły Gdynian, świetną sytuację miał Kubica, natomiast oddawał strzał dość ekwilibrystycznie i futbolówka znalazła się obok słupka. Minutę później piłkarze Brosza znów poważnie zagrozili żółto-niebieskim - Jakubik popędził prawą stroną pola karnego i przytomnym podaniem znalazł Durdova, a Chorwat błyskawicznie uderzył na bramkę Grobelnego i trafił w słupek. To była jednak na szczęście ostatnia bardzo klarowna okazja Niecieczan - wprawdzie jeszcze w 81. minucie Kurzawa strzelał z lewej strony obok słupka, ale w tej próbie były reprezentant Polski pomylił się wyraźnie. Arka zasłużenie sięgnęła po trzy punkty, kończąc swoją czarną serię.

Podopieczni Grzegorczyka urządzili sobie w sobotę przejażdżkę na słoniach. W pierwszej połowie zaprezentowali się do bólu konsekwentnie, ambitnie i skutecznie - zespołowi należy się pochwała za umiejętną reakcję po trudnych wydarzeniach ostatnich tygodni. Arkowcy wygrali pierwszy mecz od 17 sierpnia i dźwignęli się na 11. lokatę w tabeli, rozpoczynając pogoń za środkiem tabeli. Liczymy, że Gdynianie w najbliższych tygodniach będą małymi kroczkami poprawiać swoją sytuację - nie od razu Rzym zbudowano, potrzeba włożyć mnóstwo pracy w walkę każdego dnia, ale wygląda na to, że Tomasz Grzegorczyk ma pomysł, jak wyleczyć bolączki żółto-niebieskich. Mamy nadzieję, że sobotnie zwycięstwo zapoczątkuje serię wygranych, które pozwolą ruszyć z kopyta w kierunku wyższych rejonów tabeli - sezon jest długi, jeszcze wiele można w tej kampanii ugrać. Następne spotkanie Arka rozegra w najbliższy czwartek o 19:00 na Stadionie Miejskim w Gdyni, a rywalem żółto-niebieskich w konfrontacji 1/16 finału Pucharu Polski będzie Stal Rzeszów.


Arka Gdynia - KS Nieciecza 3:1

Bramki: Kocyła 11', Gutkovskis 17', Ambrosiewicz 40' - Zapolnik 55'

Arka: Arndt (67' Grobelny) - Lipkowski, Szota, Komenda, Gojny - Solecki, Sidibe (57' Kun), Ambrosiewicz, Waluś (57' Milewski), Kocyła (83' Dzięgielewski) - Gutkovskis (83' Rama).

Nieciecza: Chovan - Jaroszewski, Masoero (46' Synoś), Putiwcew (85' Zarówny), Kozik - Hilbrycht (46' Zapolnik), Kubica, Kurzawa, Dąbrowski (83' Biniek), Jakubik - Durdov.

Żółte kartki: Sidibe, Solecki, Szota - Kubica, Putiwcew.

Sędzia: Grzegorz Kawałko (Olsztyn).

Frekwencja: 5111.